Archiwum 30 listopada 2004


lis 30 2004 perfekcyjnie foremne ośmiokąty zwane płatkami...
Komentarze: 7
zima zima zima... nareszcie przyszła i chociaż śniegu jeszcze niewiele i często przeplata się z deszczem, to momenty kiedy idę przez ulice i śnieżne gwiazdki spadają wokół są takie magiczne... jeszcze trochę i wieczorami lampki będą się świecić... wtedy nic tylko wybrać się na wieczorny spacerek i rozkoszować się coraz bliższą atmosferą świąt... kocham zimę, kocham zimę, kocham zimę...


tak naprawdę coraz rzadziej odwiedzam bloga... przykre, ale po prostu mam niewiele czasu... do domu wracam najczęściej wieczorem, coś zjem i siadam do lekcji... kiedy skończę nie mam siły, jest późno, więc się jeszcze poszwędam po domu i idę się położyć... zanim zasnę i pośnię o czymkolwiek/kimkolwiek jest już rano... wstaję, jem coś, myję ząbki i siebie, ubieram się, znów się poszwędam, spakuję i wychodzę do szkoły... kółeczko się zamyka... nawet w weekendy ciężko się dorwać do kompa z czystym sumieniem, bo najwyraźniej są one po to, żeby się uczyć, a nie odpocząć... w tej chwili też powinnam się uczyć - z biologii dla odmiany, o syntezie białka (cokolwiek to jest), jednocześnie robiąc zadania z symetrii na matmę i czytająć "Kordiana"(ale to najlepsze, bo ciekawe przynajmniej, ale przede mną już niedługo nie-boskie komedie, lalki, potopy w niemnie i inne takie)... sama radość... nie wspominając, że obiektu zainteresowania nadal brak (zresztą miałabym dla Niego tyyyyle czasu, że szkoda słów)... jestem strasznie zmęczona i już po prostu nie mogę doczekać się świąt. chociaż coraz bardziej komercyjne się stają, a sklepy chcą zarobić, to po prostu uuuuuuwieeeeeeelbiam zapach choinki i światła lampek i gwiazdki w moim oknie...
vampiree : :